Wreszcie w domciu;)
Wreszcie w domciu;)
W piątek wróciłam do domciu rano jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia pakowanie sprzątanie, trzeba było zapłacić za mieszkanie, no i pójść na uczelnia no i niestety nie poszło mi niezdałam korcze zabrakło mi 1, 1 małego punkcika, no ale czasem tak to bywa:( jak to mówią kampania wrześniowa to też doświadczenie.
No więc w piątek ledwie wróciłam to odraz impreska u kolegi kawalersko panieński, fajna impreska była. W sobotę jak to w sobotę kolejna impreska a dzisiaj tj w niedziele impreska u mnie ehhs cięznik był ten weekend strasznie męczący;)
plany wakacyjne???
no bo jak by nie patrzeć to moje ostatnie wakacje
w przyszłym roku kończę studia takie bynajmniej jest plan. Więc po tym feralnym egzaminu poszłyśmy z piwko i obgadaliśmy trochę planów.
Po pierwsze jadę do domciu żeby tam troszki pomieszkać bo przez ten rok mało mnie tam było
no i w międzyczasie wesele u sąsiada mam. Później mamy jechać na Świteź to takie nasz stałe miejsce gdzie od kilku lat jeździmy no i co roku z jakimiś nowymi przygodami. Może jak mnie najdzie to opisze te ciekawsze:) a było ich kilka. W sierpniu planujemy pojechać do Chorwacji (szczegółów za bardzo nie znam bo to koleżanka załatwia wiec mam nadzieje ze będzie fajnie:) No i ja jeszcze planuje na sierpień Hiszpanie, jejku to jest piękny kraj do którego trzeba się przekonać i nie mówię tylko o tych znanych kurortach. A we wrześniu chcielibyśmy pojechać w nasz PIĘKNE góry!!!
no i Praga nocą słyszałam że jest pięknie więc chciałabym zobaczyć. Sporo tego wszystkiego no i mam że choć w połowie się spełni:) bosko by było:)
No i po egzaminie no i cóż nie poszło mi, tzn. wyniki dopiero w piątek ale... wiecie jak to jest mimo że niema wyników pewne rzeczy się czuje w kościach. nadal mam nadzieje do póki niema wyników trzeba jakoś się pocieszyć
Dziękuje za trzymanie kciukasów ja również trzymam za was i jestem dobrej myśli ![]()
ciężkie jest życie studenta ( w czasie sesij) ;(
jutro ostatni egzamin a raczej już dzisiaj. Prognozowanie to nie jest co tygryski lubią najbardziej.
Ale jestem dobrej myśli ma być test więc powinno być dobrze.
witam po przerwie
Minęło prawie dwa miesiące jak tu nie zaglądałam, w sumie to nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Przyszła sesja i jakoś tak się zeszło. Ale teraz już praktycznie po no i myślę że częściej będę zaglądała i dopisywała po słówku;)
Tak jak mi się wydawało mój słomiany zapał przeminął:( tak miałam się odchudzać biegać, ćwiczyć no i fitness chodziłam przez miesiąc a potem no coś lenistwo:(
W tym tygodniu wracam do domciu na calutkie wakacje:)
smutaśno mi
smutaśno mi :(
czy ktoś ma jakąś dobrą recepte na taki stan samopoczucia??? :(((
To juz 4 dni, nadal nie wiem czy dobrze zrobiłam. Dziwnie mi. Jemu też wiem to po jego opisie na gg i po tym że go niema na gg. Obiecałam że wykasuje jego gg ale nie zrobiłam tego, sama nie wiem czemu, może żeby się podręczyć sama nie wiem a może żeby widzieć jego opisy i berdziej się dręczyć. Miałam ochotę pójść poszaleć zapomnieć ale niemam z kim, moja koleżanka z pokoju no cóż niemiała nastroju i polotu wychodzić gdzieś, zresztą ona nic nie wie, nie powiedziałąm jej o całkowitym zerwaniu z Marcinem. W takich chwilach jeszcze ciężej mi z daleka od domu, od mojego małego skarbka. Od mojej psipsiółki.
Już to pisałam wcześniej rozum mówi " dobrze zrobiłaś" a serducho " samo nie wie"
Śpisz pięknie tak
Po kątach cisza gra
Szkoda słów...
Resztę dopowie księżyc
Śpisz, staram się
Oddychać szeptem
Pościel jeszcze pachnie
Ogniem naszych ciał
Ref.:
Kiedyś znajdę dla nas dom
Z wielkim oknem na świat
Znowu zaczniesz ufać mi
Nie pozwolę Ci się bać
Kiedyś wszystkie czarne dni
Obrócimy w dobry żart
Znowu będziesz ufał mi
Teraz śpij...
Wiem, dobrze wiem
Potrafię ranić tak jak nikt, przykro mi
Nie wiem co robić, gdy płaczesz
Już nie śmiejesz się - jak kiedyś
Wszystko jest inaczej...
Kolejny raz proszę Cię o ostatnią szansę
Ref.
Kiedyś znajdę dla nas dom

impreskowy wieczór czas zacząć ;)
Najlepszym lekarstwem serduszkowym jest:
1. mowa miłość
2. czas
Ja wybieram miłośćJ jeśli tak się da. Idziemy dzisiaj na impreskę. Poszaleć, zapomniećJ, odreagować. To motto na wieczórJ buziaki słonka moje miłe ;)
Miłość: Happysad
Ile jestem ci winien
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń
Ale kiedy wszystko już oddam czy
Będziesz szczęśliwa i wolna ty
Ale za nim pójdę chcialbym powiedzieć ci że
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze
Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze
Ile jestem ci winien
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń
Ile były warte nasze słowa
Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa
Ale za nim pójdę chcialbym powiedzieć ci że
Miłość...

kilkanaście godzin po trudnej decyzji
Jejku czy dobrze zrobiłam... ??? niewiem czas pokaże, smutno mi dzisiaj, staram się o tym niemyślęć... ale tak się nieda. Wiem tylko jedno tak dalej być nie mogło tak dalej ciągnąć tego się niedało. Ale i tak mi smutno. Rozum mówi dobrze zrobiłaś a serce się waha.



trudna decyzja podjęta

I stało się podjęłam decyzję, zakończyłam znajomość z Marcinem. Mieliśmy się spotkać i porozmawiać. Ale nie było nam to dane. Była długa rozmowa i zapadła decyzja. Koniec czy dobrze czy źle nie wiem, okaże się. A jak się teraz czuje trudno powiedzieć. Na razie jakoś tak spokojnie. Okaże się jutro. Obym podjęła dobrą decyzję. Jedno wiem na pewno czas pokaże. Teraz każde z nas będzie chyba spokojniejsze o ile tak to można nazwać.

wiosna
Ale wczoraj było upalnie jaki piękny dzień, aż nie chciało się siedzieć na uczelni tylko pójść do jakiegoś parku i usiąść na ławeczce i wchłaniać całym sobą tą piękną pogodę to wiosnę!!:))))
A tu budzę się dzisiaj rano i co ?? niespodzianka deszcze leje pochmurno aż się nosa nie chce wystawić z łóżeczka a o wstawaniu nie wspomnę. Ale niestety trzeba bo na uczenie iść trzeba.



A dzisiaj na uczelni jejku miałam ciężki dzień, ale ciężki pod względem ze dziwnie się czułam, jakoś tak smętnie podle i wogóle. A jak wróciłam na stancję to poszłam spać. Sen jest najlepszy na wszelkie dolegliwości. Nie wiem w ciągu kilku dni nałożyło się tyle różnych rzeczy. Rozmawiałam z Justi o sobocie ale nic jej nie wspomniałam o tym zajściu z Arturem bo wiem że źle by się skończyło to wszystko. A wsumie nic się niestało. Na szczęście bo wtedy to chyba bym nie wiem co zrobiła. Wszystko się komplikuje.

rozterki sercowe
Od czego by tu zacząć może od początku. Z Marcinem poznała mnie moja Justi to był jej kolega ze studiów. Tak go zachwalała był taki super, jakoś się poznaliśmy potem jakoś tak wyszło że zaczęliśmy się spotykać. Potem się rozstaliśmy i po jakimś czasie wróciliśmy do siebie. Później wyjechaliśmy razem na weekend majowy i chyba to nam zaszkodziło zamiast nam pomoc, ale nieche mi się do tego wracać to było dawno, ale można tak ogolenie powiedzieć ze między nami jest tak ze gadamy nom stop potem przez jakiś czas się nie odzywamy i potem znowu wracamy do rozmów ze sobą, nie wiem takie górki i doliny są hehe. Nie wiem coś nas ciągnie ku sobie ale. I mimo że nie jesteśmy razem to jakoś tak można powiedzieć ze byliśmy wierni sobie tzn ani on a ni ja nikogo niemieliśmy. Ostatnio też był taki dobry okres dla nas bo znowu bardzo dużo rozmawialiśmy no i w końcu podleliśmy decyzje ze czas coś z tym zrobić pogadać w 4 oczy. No i mieliśmy to zrobić po mojej obronie. No i nagle kontakt się urwał Marcin przestał się do mnie odzywać widziałam że był na gg i w ogóle ale nic a nic się nie odezwał, postanowiłam z tym skończyć zaklinałam się że się pierwsza nie odezwę bo to zawsze ja się odzywałam pierwszaL, ale nie wiem po tych ekscesach z weekendu jakoś nie wytrzymałam mu meila, że niech mi wytłumaczy o co chodzi czemu znowu się nie odzywa że mam już dość i że czas to wszystko zakończyć. No i odezwał się w końcu i jak zwykle jak by nigdy nic się niestało i w ogóle, ze nadal tęskni ze mu zależy i ze jego uczucia się do mnie nie zmieniły, jejku mną zatelepało mówi jedno robi drugie. Powiedziałam mu co myślę że tak dalej być nie może no i od słowa do słowa zrozumiał że mi na nim zależy no i tak od słowa do słowa zrozumiałam że poznał kogoś, więc ostanowiłam się wycofać że to może i tak miało być i teraz niepotrzebnie mieszam, a on mi z tekstem ze to tylko tak jednorazowa przygoda ze zrobił skok w bok „że to takie coś ze rano oboje mówią sobie co my robimy i każde idzie w swoją stronę” nie wiem, po prostu jak mi to napisał to jakoś tak automatycznie stracił w moich oczach jejku nie wiem coś we mnie pękło. Nie chodzi mi że się z nią przespał nie jesteśmy razem i każde może robić co chce ale z kontekstu rozmowy wyszło ze to o czym wcześniej rozmawialiśmy że mamy poważnie porozmawiać to on mi teraz mówi ze mieliśmy się spotkać bo się dawno nie widzieliśmy, jejku co innego mówił wcześniej a teraz co innego. Ja mam dość chyba mi zależy na nim ale mam dość tego wszystkiego tej zabawy w kotka i myszkę tego dziecinnego zachowania. Z jednej strony że mu zależy na mnie a z drugiej robi to co robi. Nie wiem co myśleć ale pomaleńku podejmuję ta decyzję. Ciężko mi ale musze jakoś się zmobilizować i zakończyć tą znajomość bo inaczej to będzie się ciągnęło i ciągnęło w nieskończonośćL
ojj się narobiło
No i po weekendzie, ojj namieszało się w ten weekend no ale po kolei. Umówiłam się z moja przyjaciółką że w ten weekend idziemy opijać sesje i wszelkie inne zaległości, ona miała zjazd no i po zajęciach mieliśmy z jej znajomymi z roku pójść do którejś no i zacząć imprezować a później się przenieść do jakiegoś klubu. No i wszystko szło po naszej myśli aż się okazało u kogo mamy zacząć imprezować, okazało się że u takiej Kamili ale że ona ma węża i pająki ja powiedziałam że wołami mnie tam nie zaciągną, ja mam paniczny lęk, niewiem jak to się nazywa wężofobia. No i stwierdziłam że ja odpadam i najwyżej dołączę do nich późnijże, ale to już i tak by nie było to bo po pierwsze że ich aż tak dobrze nie znam a po drugie oni by już byli wesolutcy no i jak bym do nich dojechała to bym musiała pojechać własnym autem wiec pocie odpada. Ale i tak nic mnie nie przekonało żeby tam pójść ten wąż ehhhsL((, no i miałam już niejechać ale jakoś tak coś mnie natknęło. Więc wyszykowałam się no i jak oni już dotarli to i ja pojechałam i zjawiłam się tak grubo po 22. Od samego początku poczułam się jakoś dziwnie ale to nieważnie. Impresja trwała w pełni ja niebyłam w temacie ale moja przyjaciółka się bardzo ucieszyła że przyjechałam no i jej chłopak a raczej narzeczony też, Justi już była dobrze wstawiona ale ogoleni wszystko było dobrze. Poszliśmy potańczyć i było spoko, był tam również kolega którego Justi tak bardzo zachwalała i według niej był taki fajny. Jak go zobaczyłam to od razu coś mnie odrzuciło od razu nieprzypadł mi do gustu. Każdy bawił się powiedzmy że w najlepsze Justi poszła się bawić z tym gościem, po jakiejś czasie Artur zdeka wkurzony poszedł do nich no i przyszli i widziałam że Justi coś jest, normalnie zacięło ją z nóg, Artur wkurzony wyszedł a ja po chwili Justyne też wyprowadziłam i było jeszcze w miarę, potem o matko aż niechce mi się wspominać, wymiotowała i wcale jej niebyło lepiej wręcz przeciwnie, zadzwoniłam po jej chłopaka no i jejku ledwie we dwoje ja utrzymaliśmy. Jak się okazało ten jej wspaniały kolega postawił jej drinka jakiegoś z redbulem, moim zdaniem coś jej dosypał bo jak potem mi powiedziała to zaczął do niej bardzo ostro uderzać i wogóle, a jak przyszedł Artur to się zmył natychmiast. W każdym bądź razie chłopak ma szczęście że jak się wróciłam po kurtkę to go nie spotkałam bo bym mu powiedziała co o nim myślę. Zapakowaliśmy ja do samochodu i powiedzmy ze jechaliśmy do domu bo prawie na każdym przystanku stawaliśmy i jazda która powinna zająć nam 10 min, zajęłam nam z 1,5 godziny. A potem pod domem ojj jeszcze ze1,5 godziny, herbatki i takie tam ale jejku jeszcze nikogo w takim stanie niewidziłąm, była jak galareta wogóle nietrzymała się kupy, strasznie się przestraszyłam ja już chciałam zawieść ja do szpitala, ale jakoś pomalutku można powiedzieć że doprowadziliśmy ja do jakiegoś użytkowego stanu. Położyliśmy ja do lóżka i zostawiliśmy siostrze od opiekę. No i myślałam że koniec wrażeń jak na jedna noc ale się myliłam. Artur za kluczyki i że on będzie jechał do domu samochodem no myślałam ze padnę, zabrałam mu kluczyki i powiedziałam ze niepozwole mu jechać. No to jakoś udało mi sie go przekonać, ale uparł się że musze go zawieść do baru na dyskotekę bo niedaleko nas tam jest. Niemiałam wyjścia pomyslałam że lepiej jeśli ja go zawiozę niż ma pojechać sam, myśle wypije 1, 2 piwa i odwiozę go i tyle. No wiec pojechaliśmy. Oczywiście wszyscy nas tam znali i wszyscy wielkie zdziwienie co my tu robimy sami bez Justi i o tej porze. Ale o dziwno Artur nie poszedł do baru pić tylko zaczęliśmy tańczyć i jakoś tak zaczęło mi się zapalać światełko. ale jak na razie było Oki, spotkał jakiś kumpli poszli na piwo ja wypiłam soczek naszczepcie dyskoteka się skończyła. Więc pojechaliśmy stamtąd. Po drodze zaczął mi się żalić i wogóle ojj nasłuchałam się tej nocy różności, w pewnym momencie zaczął że on niema ochoty jechać do domu, powiedziałam żeby się nie wygłupiał idzie spać i koniec. No i jak juz podwiozłam go pod dom to zapytał czy bym z nim nie pogadała chwile. Nie wiedziałam co zrobić no ale się zgodziłam, pomyślałam może uda mi się wyperswadować mu niektóre rzeczy z głowy. No i jak się wygada to mu będzie lepiej no i wygadał się pogadaliśmy a w pewnym momencie zaczął się do mnie przystawiać o matko normalnie mnie sparaliżowało, zaczął proponować normalnie szybki numerek, zaczęłam mu tłumaczyć ze tak niemożna że Justi to moja najlepsza przyjaciółka że to jego narzeczona że maja plany i w ogóle, ale weś wytłumacz pijanemu dużemu facetowi. Ale na szczęście niebył tak nachalny i dało mu się.
Poszedł do domu a ja pojechałam do domu. Jeju jak wróciłam to poszłam zrobiłam sobie drinka wypiłam i poszłam spać. Miałam wszystkiego dość. Nie wiem rozmawiałam z Justi dzisiaj i nic jej nie powiedziałam o tym. Nic się niestało ale czuje się podle Artur był pijany ale jejku nie wiem jak tak można faceci są inni.